Kiedyś miałem niemiłą sytuację w muzeum. To odbyło się w Noc Muzeów. Dawno nie byłem w żadnym muzeum i ten czas postanowiłem wykorzystać właśnie na oglądanie ciekawych rzeczy sprzed wielu lat. Jednak gdy tylko znalazłem się w muzeum przypomniało mi się dlaczego tak długo tam nie przychodziłem. Było strasznie nudno. Oprócz mnie było jeszcze kilkoro ludzi kręcącym się po drugim pomieszczeniu. Postanowiłem szybko obejrzeć wszystkie eksponaty i wrócić do domu. Nagle moją uwagę przykuła porcelanowa waza. Identyczna wazę miałem w domu, tylko że moja nie była z porcelany tylko z jakiegoś innego sztucznego tworzywa. Mimo tabliczki zakazującej dotykania eksponatów, wziąłem ją do ręki, by się jej bliżej przyjrzeć. I wtedy stała się rzecz straszna. Śliska waza wypsnęła mi się z ręki i poleciała na posadzkę. Wciąż gdy zamknę oczy widzę tę chwilę. Waza z porcelany pękła w kilku miejscach. Trzask był dość głośny, ale na szczęście chyba nikt go nie usłyszał, gdyż nikt się nie pojawiał. W panice schowałem potłuczony wazon i uciekłem do domu. I tam pomyślałem, by na miejsce popsutej wazy w muzeum postawić moją podróbkę. I tak też uczyniłem. Znów poszedłem do muzeum. Żadna osoba nie spostrzegła zniknięcia wazy, więc wszystko było w jak najlepszym porządku. Po prostu postawiłem wazę na półce i odszedłem. I miałem nadzieję, że sprawa tak się zakończy, jednak niestety następnego dnia do drzwi mojego domu zapukała policja. Okazało się, że w każdym pomieszczeniu muzeum były zamontowane kamery i nagrały całą moją akcję z wazą. Oddałem im potłuczoną wazę, ale i tak musiałem pojechać na komisariat. Pracownicy muzeum zaskarżyli mnie i miałem sprawę w sądzie. Na szczęście waza da się dobrze skleić i sędzia potraktował mnie łagodniej. Otóż miałem pracować sto godzin za darmo sprzątając ulice w mieście.